Opowieść Waltera (fragment)

Przyjechał rowerem z sąsiedniej wsi na nasze spotkanie. Choć poznaliśmy się kilka dni wcześniej, teraz, przy początku swojej opowieści, przedstawia się jeszcze raz. Podaje słownie swój numer telefonu. Wspomina powstanie pierwszych koedukacyjnych klas w Pabo, swoje siedmiokilometrowe wędrówki do szkoły w czasach dzieciństwa i zaangażowanie mieszkańców wsi w życie wspólnoty. To był rok 1986 i wojna na północy właśnie intensyfikowała.

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Blażyca

 

W młodości byłem aktywny w organizacji chrześcijańskich studentów. Ponad osiemdziesiąt procent w okolicy było katolikami. Natomiast protestanci mieli swoje spotkania w szkole w Agole. Ja zostałem zarekomendowany do pracy w pracy biurze diecezjalnym. Chodziło o organizację nauczania. W tym czasie diecezja Gulu obejmowała również Kitgum i Padee. To był obszar mojego działania. Współpracowałem z Caritas. Różnorakie szkolenia po wioskach.  To było w czasie wojny. Praca socjalna to była wtedy nowość. A potem zacząłem współpracować z Luo Development Organisation. To była organizacja założona przez Aczoli, którzy mieszkali w Stanach Zjednoczonych. Wspierali naszych liderów, bo ci mieli najwięcej wiedzy o ludziach i bieżących problemach. W czasie wojny chodziło o uświadamianie ludzi, aby nie walczyli przeciw rządowi.

 

 

Jak wiesz, od kiedy Obote stracił władzę, zaczęły się u nas rebelie. Ludzie z UPDA, wcześniej służący dla Obote, to oni byli pierwsi. Zostali odtrąceni od władzy, zaczęli się więc sami organizować. Taktyczne zniknięcie - tak działali. Zaczęli rekrutować po wsiach aby obalić rząd. Ale Museveni był lepiej zorganizowany. Sprawy zaczęły jednak być coraz trudniejsze. Wielu tych z partyzantki wróciło. Spomiędzy nich wyłoniła się grupa Lakweny. Ona miała bardziej duchowe cele. Ludzie wierzyli z duchową moc Lakweny. Oczywiście wielu zginęło.

 

A potem rząd pomyślał o obozach, gdzie ludzie byliby monitorowani. Żołnierzy nie było wystarczająco, aby walczyć przeciw rebeliantom, więc lepiej było utworzyć IDP camps. Tak jak tu, w Pabo. To był największy obóz. Sześćdziesiąt pięć tysięcy ludzi. Moja rodzina tu mieszkała. Bracia i siostry. Ja wtedy mieszkałem w Pader. Nie mogłem wrócić do wioski. Drogi były niebezpieczne. Jak chciałeś wrócić musiałeś dołączyć do konwoju.

 

Gdy już dotarłem... Życie było ciężkie. Dystrybucje jedzenia, małe obszary zamieszkania. Przymus pozostawania w obozach. Jeśli chciałeś opuścić obóz, musiałeś mieć pozwolenie od rządowych. Ludzie trwali w tym zamknięciu przez dwadzieścia lat.

 

   (....) Mój ojciec... Nas było pięciu chłopaków i jedna dziewczyna. Urodziłem się jako trzeci. Jeden z braci zmarł. U nas, dzięki Bogu, nikt nie został uprowadzony do buszu. Ale dwie córki mego brata uprowadzono. Jedni wrócili, inni nie. Z szerszej rodziny wielu uprowadzono. I wielu zabito. Widziałem tych rebeliantów. Przychodzili do naszego miejsca.

           

A wy macie klany w Polsce? Pytam, bo u nas największym problemem jest przynależność klanowa. Obecnie jest tyle konfliktów o ziemię. Pójdziesz do ludzi, opowiedzą ci różne historie. Nie wiem dlaczego, ale to wspólne dla afrykańskich krajów. Pamiętam, jak byłem w Tanzanii. To samo. I korupcja. Dla mnie to problem (....)

menu
Instagram

Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest SORUDEO AFRICA, siedziba: 40-085 Katowice, Mickiewicza 21.